Niewidzialny portret
Już nie miesza barw na chłodnej palecie, nie goni pędzlem uciekających cieni.
Została w każdym, najjaśniejszym świetle, wśród płócien, które miłość w wieczność zamieni.
Zostawiła nam błękit nieba, i ciepło słońca zatrzymane w kadrze.
Bo artyście tak niewiele trzeba, by jego dusza wciąż żyła w malarstwie.
Przekroczyła próg ostatniego wernisażu, gdzie ramy świata znikają w zachwycie.
W każdym pociągnięciu pędzla, w każdym pejzażu, śmierć okazała się tylko werniksem na życie.
W piątek 15 maja uczciliśmy 44 rocznicę śmierci Katarzyny Gawłowe, malarki, prymitywistki z Zielonek.
Grupa Smyki